Wystarczą 4 tygodnie po 15 minut dziennie, żeby dziecko zagrało pierwszą pełną partię. Klucz to kolejność: najpierw szachownica, potem figury po jednej, na końcu szach i mat.
Nie musisz znać szachów. Uczycie się razem, a każda nowa rzecz zaczyna się od zabawy na planszy, nie od zasad czytanych z kartki.
Tydzień 1: szachownica, wieża i goniec
Zacznijcie od samej planszy. Szachownica ma 64 pola, a w prawym dolnym rogu zawsze leży jasne pole. Każde pole ma imię: litera kolumny i cyfra rzędu, na przykład e4.

Zadanie na dziś: na ile pól może pójść wieża z pola d4? Policzcie razem palcem. Odpowiedź: 14.
Potem wieża, która chodzi prosto, i goniec, który chodzi po skosie. Zagrajcie w „zbieranie monet”: połóżcie na planszy kilka monet i na zmianę zbierajcie je wieżą.
Tydzień 2: hetman, król i skoczek
Hetman łączy ruchy wieży i gońca, więc dziecko już go zna. Król chodzi o jedno pole w każdą stronę. Skoczek to ulubieniec dzieci: skacze w kształt litery L i jako jedyny przeskakuje inne bierki.
Arcymiś radzi: jedna nowa figura na jeden dzień. Lepiej powtórzyć wczoraj poznaną figurę, niż dorzucić dwie nowe naraz.
Tydzień 3: pionki i bicie
Pionek idzie do przodu o jedno pole, a z pozycji startowej może o dwa. Bije za to na skos. Gdy dojdzie do końca planszy, zamienia się w hetmana albo inną figurę, i to dzieci zachwyca.
Zagrajcie w „wojnę pionków”: każdy ma tylko 8 pionków. Wygrywa ten, kto pierwszy dojdzie pionkiem na drugi koniec planszy.
Tydzień 4: szach, mat i pierwsza partia
Szach to atak na króla. Król musi się ratować na jeden z trzech sposobów: uciec, zasłonić się albo zbić atakującego. Mat to szach, przed którym nie ma ratunku.
Dopiero teraz ustawcie wszystkie figury i zagrajcie pierwszą partię. Graj trochę słabiej niż potrafisz, ale nie oddawaj każdej partii. Dziecko szybko wyczuje, że wygrana była „za darmo”.
Najczęstszy błąd rodziców
Za długie lekcje. Kończcie, zanim dziecko się znudzi, najlepiej w momencie, gdy chce jeszcze. Wtedy jutro samo przyniesie szachownicę.